|
|
Scythe Samurai ZZ
Dziś przetestujemy dla was chłodzenie Scythe Samurai ZZ, następcę modeli Andy Samurai Master oraz Samurai Z. Nie wiem jak wyglądali w rzeczywistości poprzednicy modelu ZZ, ale gdy zobaczyłem po raz pierwszy dzisiejszego bohatera recenzji pomyślałem: "...ale maleństwo...". I mimo zapewnień, że chłodzenie jest wydajne, wciąż sceptycznie podchodzę do tego stwierdzenia. Przejdźmy w takim razie do testów, by sprawdzić, czy ten samuraj naprawdę potrafi powalczyć z wysoką temperaturą.
Opakowanie i zawartość
Opakowaniem, w którym dostajemy produkt Scythe, jest niewielki kartonik. Został on bardzo starannie przyozdobiony zdjęciami chłodzenia, jak i garstką haseł marketingowych. Mimo wszystko, bardziej dociekliwy klient jest w stanie znaleźć podstawowe informacje na temat kupowanego sprzętu.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Jako, że przy lekkim potrząśnięciu nieotwartego jeszcze pudełka nie usłyszałem żadnych wydobywających się z niego dźwięków, pokusiłem się o jak najszybsze jego otwarcie. Na szczęście w pudełku, prócz radiatora, znalazłem wszystko to czego potrzebowałem, czyli pastę termoprzewodzącą, zapinkę na LGA 775, a nawet więcej, bo zostały jeszcze zapinki na Socket 754, 939, 940, AM2, AM2+ i AM3 oraz Socket 478 i 1366 plus instrukcja obsługi.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Instrukcja, choć obcojęzyczna, na szczęście została okraszona sporą ilością dokładnych zdjęć, które zastępują setki słów.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
|
|